Dzień był bardzo produktywny. Od 5:30 byliśmy na nogach. Chwilę po 6:00 wyjechaliśmy po towar do naszego sklepu internetowego z Fidget Toys byśmy jeszcze dzisiaj mogli wysłać zamówienia.  Około 8:00 byliśmy z powrotem, zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy walizki i wyruszyliśmy w podróż. Ja całą drogę prowadziłam a Łuki pracował z auta. Mimo wczesnego wyjazdu, na drodze w Poznaniu pojawiło się mnóstwo korków. O 17:00 dotarliśmy do hotelu, zameldowaliśmy się i odstawiliśmy rzeczy. Przebraliśmy się w 5 min i chwilę później czekaliśmy na przystanku na tramwaj. Czesałam oraz malowałam się po drodze.

Tak się śpieszyliśmy, że prawie dostaliśmy mandat. Od lat korzystając z komunikacji miejskiej w Warszawie mamy sieciówkę. Po chwili w tramwaju zorientowaliśmy się, że musimy kupić bilet. Niestety w środku nie było biletomatu, chcieliśmy sprawdzić czy można internetowo kupić bilet natomiast gdy zatrzymał się tramwaju na najbliższym przystanku wsiadł kontroler. Od razu wysiedliśmy i kupiliśmy bilet papierowy, ponieważ nie wiedzieliśmy czy kupimy bilet online i ile nam to zajmie. Sytuacja z biletem bardzo pokrzyżowała nam plany ponieważ był to ostatni tramwaj którym byśmy dojechali o zaplanowanym czasie ale trudno, zawsze trzeba być przygotowanym na nieoczekiwane zwroty akcji.. Na stadion wbiegliśmy równo o czasie. Weszliśmy najbliższym wejściem by odśpiewać hymn a następnie wyszliśmy szukać naszego sektora. Okazało się, że tak też zrobiło wiele osób ponieważ wyszliśmy z tłumem ludzi. 

Spotkaliśmy wiele znanych osób, między innymi za nami siedział Żabson ze znajomymi i udzielał wywiadu dla „Łączy nas piłka”. 

Pierwszy raz byłam na meczu naszej reprezentacji na stadionie. Nie mogłam się doczekać, natomiast jedynie czym się martwiłam to brakiem powtórek które są w telewizji. Okazało się, że stadion w Poznaniu jest świetnie przygotowany i zadbał o telebimy z transmisją powtórek goli, spalonych, fauli oraz wszelkiego rodzaju ważnych akcji.  

Oglądając mecz w telewizji stadion zawsze wydawał się ogromny i zawsze dziwiłam się jak można grac na tak potężnym placu. Natomiast a na żywo okazał się zdecydowanie mniejszy 😀 wielkość boiska była w sam raz by przyjemnie rozegrać spotkanie. 

Po meczu dłużej zostaliśmy by w całości skorzystać w wykupionych biletów. Miejsca mieliśmy blisko murawy a akurat przy nas zostały rozstawione ścianki do udzielania wywiadów. Piłkarze wracając z wywiadu przechodzili obok nas, machali a niektórzy zbijali piątki, dawali autografy, koszulki oraz robili zdjęcia z fanami. My załapaliśmy się na zdjęcie z Moderem. 

Następnie wyszliśmy na zewnątrz i z balkonu żegnaliśmy oba odjeżdżające zespoły, Polskę oraz Islandię. Akurat natrafiliśmy na piękny zachód słońca więc wykorzystując moment zrobiliśmy kilka zdjęć. Wieczorem wróciliśmy do hotelu, przebraliśmy się i pojechaliśmy na kolację. 

Następny dzień spędziliśmy bardzo aktywnie w Poznaniu.

Dzień drugi

Rano po śniadaniu pojechaliśmy na stare miasto, spacerowaliśmy, zwiedzaliśmy o 12:00 przyszliśmy na hejnał z wieży ratuszowej i na stukanie głowami koziołków. Po południu pojechaliśmy zakupić suplementy diety.  Tradycyjnie zaparkowaliśmy nie daleko sklepu, zakupiliśmy na 15 min bilet parkingowy i poszliśmy do sklepu po drugiej stronie ulicy. Wybraliśmy białko jagodowe, przedtreningówkę, sosy 0 kcal oraz dżem szarlotka. Okazało się że, sklep miał 10 minutową awarie systemu i ekspedientka nie mogła zeskanować produktów. Wyszliśmy na zewnątrz, Mąż kupił mi kwiaty i usiedliśmy w parku. Chwilę później przypomniało nam się o czasie postojowym więc poszliśmy przedłużyć bilet. Zakupiliśmy kolejny i niestety spóźnialiśmy się 5 min… za wycieraczką czekał mandat.. 150zł (!!) poinformowano nas, że w Poznaniu to najniższa kwota za upływ czasu w bilecie parkingowym… – porównując w Warszawie to koszt 50 zł. 

Następnie pojechaliśmy na siłownie akurat była w centrum handlowym to zrobiliśmy przy okazji małe zakupy.

Na obiad pojechaliśmy do Werandy w Starym Browarze. Zamówiliśmy najlepsze burgery w naszym życiu. Mogliśmy wybrać moc wysmażenia wołowiny ja wzięłam well done (dobrze wysmażone) a Łuki midium (średnio). Bułka była pieczona na miejscu, w środku znajdował się, boczek, topiony ser, przepyszny farsz ze słodkiej cebuli oraz niesamowicie pyszny sos musztardowy ze słodkim dodatkiem. Więc tak jak wspomniałam, nigdy nie jedliśmy lepszego burgera a byliśmy w wieeeelu burgerowniach!

Ostatni nasz przystanek był w cukierni po rogala marcińskiego. Przede wszystkim jest to moja ulubiona bułka słodka oraz nie wyobrażam sobie wizyty w Poznaniu bez zjedzenia rogala marcińskiego! 

W drodze powrotnej na trasie zatrzymaliśmy się w barze, załatwiliśmy kilka spraw na laptopie i pojechaliśmy dalej. 

W domu byliśmy około północy. Wyjazd był fantastyczny, z mężem kochamy spędzać ze sobą czas! Potrafimy rozmawiać 24h na dobę i tematy nam się nie kończą. Nawet zwykłe wyjście na herbatę bubble tea do cukierni obok jest dla nas niezwykłe! 

Written by Pattje

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *