Hej! Hej! 

Jak tam Wasza jesienna aktywność?

Realizujecie swoje cele i postanowienia czy przyszedł jesienny mood i siedzicie pod kocykiem oglądając seriale?

U mnie aktywność jak widać w jak najlepszej formie:) 

5x w tygodniu jestem na siłowni oraz próbuje nowe dyscypliny sportu:) Bardzo ważne jest wprowadzanie do życia nowości i odkrywanie nieznanego. Najgorsze to popaść w rutynę i zamknąć się na czynności: praca, sen, praca, sen. W życiu jest tyyyle rzeczy jeszcze do zrobienia/wypróbowania, że tak na prawdę to życia braknie. Dla mnie doba jest za krótka a sen wraz z praca zabiera za dużo czasu 😅 

Już niedługo się to zmieni ponieważ będę jeździła do biura i wrócę do żywych i przede wszystkim do ludzi 🙂 HomeOffice jest SUPER natomiast fajnie kilka razu w tygodniu również pracować z biura które tętni życiem:) Pogadać z ludźmi i zwyczajnie się nimi otaczać. 

Wracając do tematu! Ostatni weekend był MEEEGA aktywny. Z rana w sobotę poszliśmy na trening na siłownie, następnie pojechaliśmy na zakupy, wieczorem gra w squasha i późnym wieczorem impreza u brata! W ciągu dnia zrobiłam takie kardio jak nigdy w życiu! 

W squasha nigdy wcześniej nie grałam. Gdy usłyszałam o tej grze nie byłam w niewiadomo jakiej euforii, raczej przyjęłam to w sposób „no dobra to chodźmy” a po chwili mąż przypomniał mi, że musimy próbować nowych rzeczy i w sekundę nie mogłam doczekać się squasha! 

Następnie zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy na siłownie. Tam zrobiliśmy świetny trening, Łuki pogadał i zbił żółwika z aktorem z serialu „O mnie się nie martw” a ja porządnie dałam wycisk nogom i brzuchowi.

Po siłowni  zabraliśmy siostrę na zakupy i obiad. Wybrała sobie kosmetyki do pielęgnacji włosów oraz ciała. Następnie pojechaliśmy do mojej ulubionej burgerownii. 

Na 19:00 mieliśmy rezerwacje toru na squasha. Przed grą szwagier Łukasza przedstawił nam zasady gry i pobiegliśmy grać😄 Na początku graliśmy zgodnie z zasadami, na punkty a po chwili po prostu zaczęliśmy cieszyć i bawić się tą grą. Graliśmy by grać i mieć z tego frajdę. 

Raptem po 17 minutach gry ciekło ze mnie jakbym w ubraniach weszła pod prysznic! Cardio niesamowite! 

Po 40 minutach zamieniliśmy się parami. Luki grał ze szwagrem a ja z tatą. Przez ostatnie 20min tata uczył mnie poprawnie serwować by nie używać siły a techniki. 

Prawą rękę czułam od razu po wyjściu z kortu. Nie miałam siły by podnieść szklankę!   Tak nadwyrężyłam sobie przedramię w prawej ręce, że nie mogłam jej dotknąć. Takich zakwasów nigdy nie miałam aż bałam się, że to coś poważniejszego ponieważ smarując maściami bolała przy najmniejszym dotyku. Mija już tydzień a ręka nadal boli. Fakt, że przechodzi ale nadal ból jest odczuwalny. 

Także wszystkim początkującym polecam dobrze się rozgrzać oraz najpierw potrenować technikę 😄 by do serwów wykorzystywać umiejętności a nie siłę. 😄

Postanowiliśmy z mężem, że raz w tygodniu będziemy chodzić na squasha jako aktywność dla odmiany i cardio:) 

Squasha wszystkim polecam!:) Bardzo aktywny, przyjemny i wycieńczający sport!:) 

Written by Pattje

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *