Wolny dzień w środku tygodnia był zbawieniem po przerwie świątecznej… tak, wolne po wolnym, niby 2 tyg wolnego a jak ciężko wrócić do codziennego rytmu pracy. Ten tydzień wstaję wcześnie i kładę się późno. Do zrobienia jest tyle rzeczy w ciągu dnia czasu tak mało. Rano praca, poźniej bieganie, siłownia i wieczór spędzany na pisaniu pracy licencjackiej. Oczywiście w między czasie zakupy, sprzątanie i gotowanie. Wracając do 06.01. Tego dnia kompletnie nie moglam się obudzić, ostatecznie wstałam.. kiedy wstałam, mąż przygotował śniadanie a następnie poszliśmy na spacer. Nad Wisłę dojechaliśmy za dnia, wtedy było jeszcze dosyć ciepło. Przeszliśmy się po bulwarach i nagle w chwilę temperatura spadła do -1000 °C. Było tak zimno, że myślałam że nie dojdę od samochodu. Przez to, że tak szybko robi się ciemno, miałam wrażenie że spędziliśmy na spacerze cały dzień a okazało się, że 16:30 już wracaliśmy do domu. Na kolacje zamówiliśmy KFC. W oczekiwaniu na jedzenie upiekłam ciasto bananowe. Miał być chleb ale wyszło ciacho. Ostatecznie jedzenia zamówiliśmy aż na dwa dni, że na śniadanie również zjadłam KFC.

Written by Pattje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *