Pierwsza wizyta w salonie ślubnym! ♥

Kochani 13.03.20 odwiedziłam swój pierwszy salon ślubny!                                                                                                                         Na początku obawiałam się, że umówiona godzina nie wystarczy, ponieważ jak ekspedientka zaczęła pokazywać suknie ślubne to wszystkie miałam ochotę przymierzyć. Gdy nałożyłam pierwsza, pierwsza w życiu suknie ślubną, uniosłam dół, weszłam na podest i spojrzałam w lustro … było to uczucie nie do opisania, szczęście i łzy w jednym. Wzruszenie pojawiło się u każdego, mnie, mamy, taty. Mimo że suknia nie była tą jedyna ale była pierwsza jaką miałam na sobie. Nie sądziłam, że wzbudzi to we mnie tyle emocji. Ostatecznie poszło na prawdę sprawnie, ponieważ gdy już przymierzyłam pierwsza i jednocześnie zobaczyłam pewien model który mi utkwił w głowie to powiedziałam, żeby nawet Pani nie ściągała reszty z wieszaków, ponieważ już wiem czego szukać.

W następnym salonie kompletnie niczego dla siebie nie znalazłam ale jako że mieliśmy trochę czasu do kolejnej wizyty oraz by nie było przykro właścicielce to przymierzyłam ze trzy suknie mówiąc „-zdaje się na Panią”. Tak jak sądziłam nic mi się nie spodobało ale przy tak odpowiedzialnym wyborze dobrze nawet zobaczyć się w tym co od razu odrzucimy, by mieć pewność, że oby na pewno nie pasuje, ponieważ jak wiemy, to nie my wybieramy sukienkę, tylko ona nas..

Kolejny salon, nim weszliśmy, zatrzymałam się i powiedziałam rodzicom „-czuje, że nic tu nie ma, już sam wygląd salonu z zewnątrz mnie nie przekonuje”. Weszliśmy i na samym środku salonu, w centrum na podeście stała ta jedyna suknia.. perełka wśród sukien. Od razu powiedziałam, że ją chce przymierzyć. Do przymierzali zabrałam ze sobą dwie inne dla porównania, bo nie dowierzałam, że ta upatrzona będzie tą jedyną! Ponieważ, była/jest kompletnym zaprzeczeniem mojej wizji wesela, wizji mojej sukni ślubnej i tak na prawdę przyjechałam z zamiarem zakupu czegoś kompletnie innego. Ale to jest właśnie to, nie my wybieramy suknie, tylko ona nas. Niczym czarodziejska różczka w Harrym Potterze. I tak również było w moim przypadku. Gdy spojrzałam w lustro.. ujrzałam szczęście, harmonię i pewność że to moja suknia! Po prostu odnalazłam w niej siebie. ♥

Reszta wizyt w salonach to była czysta formalność. Najbardziej odczuła to Pani w ostatnim salonie. Natomiast tak cieplej i prawdziwej osoby do pomocy prze wyborze sukni ślubnej w żadnym salonie nie spotkałam. Cały czas uśmiechnięta, zmieniała, dopinała, przekładała doły sukni, dodawała aplikacje, rękawy.. no cudownie, jedną suknie nałożyłam a inna zdjęłam! Pani doskonale widziała, że to nie to i jedynie co zrobiła to uspokoiła mnie i powiedziała, że i tak jestem super, ponieważ wiele Pan nie mówi co im leży na sercu i wychodzą bez słowa. Opowiedziałam ekspedientce moją wizytę w poprzednim salonie i opisałam suknie którą mierzyłam i usłyszałam piękne słowa ..”-Pani aż promienieje opowiadając o tej sukni, proszę jak najszybciej ją rezerwować i się nie zastanawiać”. Tak również zrobiłam. Pani pożegnała nas bardzo czule. Takiej ekspedientki życzę każdej właścicielce salonu. Wzbudziła we mnie takie zaufanie, że czułam się jak na przymiarce z bliską osobom a nie pracownicą sklepu.

Szczegóły salonów wraz z materiałami z backstage w oddzielnym poście po tym ważnym dniu.

Paa! ♥

Written by Pattje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *