Wyjazd przed sesją?

Wyjazd w idealnym momencie!

Obiecałam, że do Was wrócę z wrażeniami więc przygotujcie się na obszerny wpis.

Wybralismy najlepszy termin na spędzenie ferii zimowych. Teraz w trakcie sesji nawet nie myślę o wyjazdach, przyjemnościach tylko aby wszystko jak najszybciej zdać.. nawet nie mam głowy by myśleć o organizacji własnego wesela:( a to sprawia mi największa przyjemność. Gdybyśmy jednak wstrzymali się i pojechali na zasłużony urlop po ciężko przepracowanych tygodniach na uczelni/pracy .. to byśmy już śniegu nie zastali:(  a tak naładowaliśmy baterie na najbardziej intensywny okres studiów i działamy!

Wracając do wyjazdu.

Przez kilka dni wypoczywaliśmy w Szczyrku, miejscowości z obiektem który zajął w tym roku pierwsze miejsce w rankingu najlepiej przygotowanych tras narciarskich w Polsce Szczyrk Mountain Resort. Szusowaliśmy po najdłuższych stokach w Polsce w sumie ponad 40km tras. Stoki wyposażone w gondole jak i ogrzewane kanapy. Infrastrukturę, przygotowanie tras spokojnie można porównać do stoków w Alpach. Oczywiście, nie mówimy o długości tras, które we Włoszech osiągają 20km ale o przygotowaniu które nie odbiega.

Apartamet mieliśmy 300m od wyciągu i to jest pierwszy punkt na naszej liście przy wyjazdach w góry. Wygodę mieszkania przy stoku dostrzegliśmy ostatnio. Przed wyjazdem długo zastanawialiśmy się czy chcemy hotel przy stoku czy w centrum. Wypadło na mieszkanie przy stoku i szczerze – jedna z najlepszych decyzji. Rano wychodziliśmy już ubrani na stok ze sprzętem: deska, buty, kaski i tak dalej. Niczego nie woziliśmy w aucie, nie musieliśmy się przygotowywać przy wyciągu. Natomiast najważniejsze były powroty. Wracaliśmy wiadomo, mokrzy, zmęczeni i chcieliśmy jak najszybciej przebrać się w świeże ubrania. Obecnie nie wyobrażam sobie byśmy schodząc ze stoku, w obecnym stanie siadali za kierownice i marnowali X czasu na stanie w korkach by dojechać do hotelu oraz by każdego dnia pakować do auta zaśnieżony sprzęt i męczyć się z przewozem. A tak to kiedy inni stali w korkach by wrócić do centrum i sie doprowadzić do porządku, my spokojnie przygotowywaliśmy się na kolacje i nim wyszliśmy droga do centrum była w chwile przejezdna.

Każdego dnia jadaliśmy w różnych karczmach szukając tej najlepszej i każdego dnia na główną kolacje i tak lądowaliśmy w jednej upatrzonej przez nas restauracji – typowo góralska karczma przerobiona ze starego domu, cała z drewna, rozpalony kominek, karta tylko z Polskim jedzeniem bez zbędnych kuchni „świata”. Standardowo na przystawkę jadaliśmy smażony ser a na deser szarlotkę z lodami. Jako że oboje lubimy dobrze zjeść, na główne danie musi być pożądane mięsiwo. Raz zaszaleliśmy i zamówiliśmy deskę mięs – golonka, żeberka, kurczak itp. mniam Zdjęcie poniżej:)

Jeszcze krótko o tym jak rozpoczynaliśmy dzień i na co również będziemy zwracać uwagę planując kolejny wyjazd. Każdego dnia standardowo poranna toaleta, zdjecia wschodu słońca z balkonu – w końcu takie widoki nie są każdego dnia, a następnie lecieliśmy na śniadanie. I to kolejny punkt na naszej liście priorytetów. „Śniadanie w hotelu” – jest to podstawa przy takich wyjazdach. Kochamy gotować ale jadąc na wakacje chcemy totalnie wychillowac i niczym się nie martwić wiec śniadania w hotelu to duże odciążenie i przede wszystkim zaoszczędzenie czasu. W innej ofercie hotelu mieliśmy do wyboru również śniadanie w pobliskiej restauracji co również moim zdaniem jest lekka strata czasu, ponieważ poświacie czas na ubranie się, przejście do restauracji, złożenia zamówienia i na dodatek tem czas oczekiwania .. A tak to schodziliśmy o poranku w kapciuszkach na śniadanie w hotelu i niczym się nie martwiliśmy. Swoją drogą byliśmy mile zaskoczeni różnorodnością potraw. Każdego dnia było co innego a co najciekawsze, dania były od wegańskich, po mięsne, po standardowe cruasanty z nutellą. Więc na prawdę każdy znalazłby coś dla siebie i z pewnością się najadł. Następnie braliśmy sprzęt i lecieliśmy na stok. W przeciągu kilku dni zwiedziliśmy najpiękniejsze miejsca w Beskidach Śląskich. Przetestowaliśmy wszystkie trasy, od czarnych, stromych po przyjemne widokowe.

Ostatniego dnia wracając zajechaliśmy do Wisły, gdzie nasza rzeka ma swój początek, ale nie by zwiedzać źródełko tylko skocznie Adama Małysza. Stojąc tam na prawdę podziwiałam skoczków oraz zastanawiam się czy to odwaga czy głupota wyskakiwać z nartami z takiej wysokości:) Wypiliśmy herbatkę w kawiarni naszej reprezentacji i ruszyliśmy dalej.

Podsumowując cały wyjazd, jednym słowem mogę napisać że było CUDOWNIE ♥ Cały wyjazd zamknięty w jednej minucie 07.02.20 będziecie mogli zobaczyć u mnie na Inastagram Story w wyróżnionej relacji♥
Cześć!

Written by Pattje

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *